WYWIAD: COACHING

Joanna Chmura: Czy warto być sobą i… jak to zrobić?

Prawdziwym nie można być na pstryk. Do bycia sobą wiedzie długa, kręta i wyboista, w zasadzie niekończąca się droga. Dobre wiadomości są dwie. Pierwsza, że mamy na niej konkretne rzeczy do zrobienia. Druga, że tylko tędy dojdziemy do zawodowego spełnienia. Rozmawiam z psycholog i trenerką Joanną Chmurą.

 

Prowadzisz unikalne warsztaty z odwagi, wstydu, wrażliwości i uczenia się z porażek. W dodatku jesteś uczennicą światowej guru od spraw autentyczności Brene Brown. Nauczyła cię być sobą?

Najpierw musiałam dowiedzieć się kim jestem. W przeciwnym, razie jej nauki nie miałyby na czym wylądować. Zanim znalazłam odwagę do pokazania na zewnętrz tego, z czego składam się w środku, przeprowadziłam czasochłonne, wewnętrzne rozpoznanie. Psychoterapia dała mi dobre warunki do wglądu. Musisz wiedzieć co jest twoje, a co nie. Co ci służy, a co niekoniecznie. Dlaczego jesteś taka a nie inna i jakie to ma dla ciebie znaczenie.

 

Rozumiem, że decyzji o staniu się autentyczną nie da się wcielić w życie od jutra.

Trzeba czasu na pozaglądanie w swoje zakamarki. A potem na zaakceptowanie tego, co tam znajdziesz. Jeśli będziesz niecierpliwa i pośpieszysz się ze swoimi zamiarami, z pewnością coś po drodze ominiesz. A wtedy, nie zbudowawszy w sobie fundamentu samoakceptacji, wciąż będziesz szukać aprobaty na zewnątrz, a nie w sobie. Wiesz co z tego wyjdzie? Będziesz silić się na udawaną autentyczność, by inni cię akceptowali. I to będzie widać, bo będzie sztuczne. Samoakceptacja i prawdziwość to dwie strony tego samego medalu. Pierwsza jest procesem wewnętrznym, a druga – jego zewnętrzną manifestacją, dziejącą się w relacjach.

 

Jak to? Jeśli nie lubię siebie nie mogę być prawdziwa?

Wydawałoby się, że gdy to, co myślisz o sobie, pokazujesz innym, to jesteś sobą. Ale sprawa nie jest wcale taka prosta. Bo jeśli siebie nie akceptujesz, to prawdopodobnie odrzucasz jakąś część siebie, której nie lubisz. Wycinasz ją ze swojej osobowości. Na przykład złoszczenie się, nieprzyjemne wydarzenia z przeszłości czy jakieś słabości. Automatycznie ich wtedy nie pokazujesz. Nie chcesz, by inni wiedzieli o nich i sama też wolisz ich nie widzieć. Ukrywasz je, więc udajesz przed sobą i innymi, a to już nie jest autentyczność.

 

Załóżmy, że jestem zła na cały świat, ale wcale tego nie ukrywam, tylko jasno wyrażam. Nie jestem wtedy sobą?

Jądro każdego z nas jest zaprogramowane do bliskości i miłości. Nawet skrajnie apodyktyczny szef czy ojciec gdzieś w głębi duszy tego pragnie, ale z jakiegoś powodu przykrywa to despotyzmem. Zdarza się, że takie osoby mówią „mam gdzieś, co inni sobie pomyślą” i w tym duchu żyją. Ale jednocześnie izoluje ich to od tego, za czym najbardziej tęsknią. Dlatego bycie prawdziwym bywa trudne. To taniec między nieprzejmowaniem się zdaniem innych i podążaniem za tym, co jest zgodne z nami a jednoczesną uważnością i szacunkiem wobec ich reakcji na nas.

 

Zaakceptować siebie w całości to spore wyzwanie…

W dążeniu do autentyczności nie obejdzie się bez pracy nad tożsamością. Przytulasz swoje niechciane dotąd części. Czasem trochę trwa oswajanie się z nimi. Być może zaczniesz od małej dezintegracji swojego ja, by na nowo złożyć je w całość. Michał Anioł mówił, że on nie rzeźbi, tylko pozwala tym rzeźbom się uwolnić. Budowanie tożsamości to uwalnianie prawdy o sobie. Możemy w swoim środku zastać rzeczy, których nie rozumiemy po co je mamy. Warto je nazwać, a potem zinwentaryzować. To jest moje, a to już nie. Spytaj siebie „czy bycie grzeczną dziewczynką wciąż mi służy”? „Czy wciąż potrzebuje być efektywną na 100 procent?” Autentyczność to kontakt ze sobą i bycie uważnym na własną aktualność.

 

A gdy już akceptuję siebie? Czy to znaczy, że jestem prawdziwa?

Nie stajemy się autentyczni raz na zawsze. Bywamy sobą w różnych sytuacjach, za każdym razem świadomie się na to decydując i wykonując wewnętrzną pracę nad sobą. Dziś jestem zmęczona po pracowitym weekendzie, podkrążone oczy, nieumyte włosy i mogłabym powiedzieć ci, że nie działa mi kamera w laptopie. I żebyśmy tylko się słyszały, ale wybrałam bycie bliżej ciebie kosztem pokonania w sobie wstydu, że nie pokażę się w swojej najlepszej wersji.

 

Bycie sobą to też przekraczanie trudnych emocji?

Za każdym razem decydując, że nie ugnę się przed rzeczywistością, że aktywnie stanę za swoimi wartościami i będę autentyczna, jednocześnie postanawiam, że przeobrażę swój wstyd, lęk przed odrzuceniem, strach przed porażką czy zranieniem w odwagę. Odwaga w łacinie ma ten sam źródłosłów, co serce. Odwaga jest robieniem rzeczy z zaangażowaniem całego serca, a nie tylko jego ładnych kawałków, które lubię ja i polubi świat. Daję sobie do takiej uczciwej odwagi prawo.

 

Gra warta świeczki?

Warta, bo tylko tak możesz w pełni wyrazić siebie. A gdy wyrażasz siebie, jesteś w swoim potencjale na 100 procent. Czujesz witalność. Lekkość. Adekwatność. Kto wie, co może ci to przynieść. Scenariusze bywają zaskakujące. Jedno pewne, gdy jesteś autentyczna, czujesz, że żyjesz. Chociaż jednocześnie oznacza to, że zrzucasz zbroję, która cię dotąd chroniła i stajesz się podatna na zadawany ból. Na pewno będziesz więcej cierpieć. Ale też będziesz częściej szczęśliwa. Brene Brown powtarza: „Warto pozwolić sobie być dogłębnie widzianym jako ktoś niedoskonały i wrażliwy. Bo to, co czyni nas wrażliwymi, czyni nas pięknymi”.

 

Przywykliśmy myśleć o wrażliwości jako o słabości.

Tak. Ma współcześnie złą reputację. Uważa się, że jest dla mięczaków. To wielki błąd. Wrażliwość to siła. Przebudza nas do życia i łączy z wewnętrzną mocą. Dlatego kochaj całym sercem nawet jeśli nie masz gwarancji. Praktykuj wdzięczność i radość nawet w chwilach trwogi. Powiedz sobie: jestem wystarczająca i dziękuję za swoją wrażliwość. Bo to z niej rodzi się wszystko za czym tęsknimy: miłość, radość, kreatywność, innowacyjność.

 

Warto być autentycznym w biznesie?

To jedyna do niego droga. Błędnie założyliśmy, że nie ma w nim miejsca naprawdę. Po pierwsze, jeśli potrafisz być sobą, to masz też świadomość jakimi zasobami dysponujesz i co masz do zaoferowania. A też co chcesz dać oraz w jaki sposób zamierzasz to zrobić. Po drugie –  A autentyczność przyciąga. Uważa się na przykład, że jeśli będziesz prawdziwy sprzedając coś, to nic nie zarobisz. Musisz być jakiś. Twardy. Energiczny. Prowadziłam kiedyś warsztat dla sprzedawców ubezpieczeń na temat autentyczności w biznesie. Ludzie przywdziewają maski. Recytują sztuczne formułki, silą się na serdeczność, drżąc w środku. Słysząc kogoś takiego w słuchawce telefonu chcesz nią rzucić. Ale jeśli spotkasz się z kimś, kto w naturalny sposób zaprezentuje ci swoją ofertę i np. zauważysz, że trochę się boi, że nie udaje, od razu masz inne podejście. Ufasz. Jesteś miła dla takiej osoby. I nawet jeśli jej odmówisz, to tak po ludzku. Wrażliwie. Badania coraz częściej dowodzą, że autentyczność przekłada się na sukces. Bo biznes wynika z relacji. A prawdziwych relacji nie ma szansy budować w oparciu o zbroję, jaką zakładamy. Czas ją zrzucić.

 

mierzejewska.euJoanna Chmura – trener, z wykształcenia psycholog. Realizuje projekty szkoleniowo-coachingowe w Polsce, Europie oraz USA. Po kilkunastoletniej zwycięskiej walce z zaburzeniami jedzenia zawodowo zajęła się tematem wstydu. Pracuje z klientami indywidualnymi i zespołowymi w tematyce wewnętrznego przywództwa i związanych z nim: wstydu, poczucia własnej wartości oraz odwagi. Uczennica dr Brené Brown. W praktyce szkoleniowej wykorzystuje m.in. modele „The Daring Way™” i „Rising Strong™. Od stycznia 2017 należy do zespołu 15 facylitatorów międzynarodowego programu rozwoju przywództwa “Brave Leaders™”.
wywiad opublikowałam w miesięczniku „Zwierciadło”