WYWIAD: SPOŁECZEŃSTWO

Joshua Weiss o nowych regułach w biznesie

Z izraelskim trenerem Joshua Weissem, uważanym za jednego najlepszych coachów finansowych na świecie, rozmawiam dziś o nowych prawach biznesu i o FreshBiz – kolejnej po Monopoly i CashFlow grze uczącej przedsiębiorczości.


Pięć lat temu przedsiębiorca Ronen Gafni wymyślił, a ty rozwinąłeś grę planszową FreshBiz. Słyszałam, że dziś modna jest w Izraelu, Stanach Zjednoczonych, Rosji, Indiach, Meksyku czy Hiszpanii, pogrążonej w kryzysie. Podobno przestaje na niego narzekać każdy, kto rozegra przynajmniej partyjkę. A niektórzy zaczynają tworzyć służbowe sojusze, odnosić sukcesy i być szczęśliwi w swoich pracach. Co to za gra?

Może nie wszyscy, ale dużo osób zmienia dzięki niej postawę wobec rzeczywistości i myślenie o tym, czym jest przedsiębiorczość. Przez ostatnie 5-10 lat świat zmienił się na tyle, że stare reguły zachowania się na rynku pracy straciły aktualność. Zaczyna obowiązywać całkiem nowy paradygmat myślenia o zarabianiu pieniędzy i rozwoju naszych profesji. Sukces polega na czymś innym niż kiedyś. Wymaga innych strategii i innej filozofii. Ludzie kompletnie się w tym gubią. FreshBiz uczy świeżego spojrzenia na otaczające nas okoliczności. Odpowiedniej postawy umysłu wobec nowej rzeczywistości. Dlatego gra jest coraz bardziej popularna.

 

Rozumiem, że jest narzędziem, które pomaga ci uczyć ludzi z całego świata nowych zachowań w biznesie. W marcu na warszawskim warsztacie planujesz uczyć Polaków. Komu może przydać się twoja lekcja?

Zmiana rzeczywistości biznesowej dotyka praktycznie każdego. Ktoś traci pracę i nie znajduje nowej, ktoś inny nie potrafi rozkręcić własnej działalności. Jeszcze inny – sprawić, by jego talenty zapewniły mu dostatek. Są osoby, które przez 30 lat wykonywały dany zawód, a dziś zamiast „odcinać kupony” są w zdziwione, że ich profesja przestaje istnieć. Zostają na lodzie. Padają biznesy, które przez lata świetnie prosperowały. Ich właściciele nie wiedzą co zrobili źle. Bo wszystko zrobili tak, jak zawsze. Właśnie. Stare reguły prowadzenia interesów już nie działają.

 

Ciekawe. Jakie to na przykład reguły?

Na przykład nie możliwe jest dziś zdobyć zawód w taki sposób, jak robiło się to kiedyś. Bo nie jesteś w stanie nauczyć się wszystkiego, co powinieneś wiedzieć. Nastąpiła ewolucja wiedzy. Mamy jej tyle do dyspozycji, że nie wiadomo jak ją filtrować. Jak przewidzieć co okaże się potrzebne? Zrobiono ostatnio listę najpopularniejszych zawodów. Większość teraz poszukiwanych, 15 lat temu nie była jeszcze nawet profesjami. A za kolejne 15, może już nie istnieć. Tak przyspieszył świat, również tempo samej zmiany bywa błyskawiczne. Można to np. obserwować w świecie technologii. Od zdobywania wiedzy ważniejsze jest więc posiadanie umiejętności uczenia się. Bo ta będzie przydatna przez całe życie. Za każdym razem, gdy wiedza okaże się nieadekwatna, zdołamy przyswoić coś nowego. FreshBiz uczy, jak się uczyć.

 

Powiedziałeś, że sukces polega na czymś innym niż kiedyś…

W tradycyjnym środowisku pracy panuje atmosfera rywalizacji. Stary styl myślenia i działania polega na eliminacji przeciwnika, który chce się dobrać do tego samego kawałka tortu, co my. To postępowanie w myśl zasady wygrana-przegrana. Praca w takiej atmosferze nie tylko stresuje i wyniszcza. Nie może dać też poczucia, że ja Joshua jestem dobrym człowiekiem i nie pozwala skupić się na tym, co naprawdę ważne. Prawda jest taka, że rywalizację moglibyśmy całkiem wykluczyć z naszej biznesowej filozofii.

 

Co będzie z nami, gdy pozwolimy innym sięgnąć po tort? Przecież my też musimy coś jeść…

No właśnie! To najsilniej ograniczające przekonanie dzisiejszych czasów. Że umrzemy z głodu, jeśli nie poderżniemy gardła konkurencji. Warto pomyśleć, że mamy przecież wystarczająco dużo wiedzy i zasobów, by wyprodukować tyle jedzenia na planecie, żebyśmy wszyscy się na niej najedli. Ale świat wciąż gra według zasad rywalizacji. Są kraje które niszczą jedzenie, żeby ceny pożywienia nie poszły w dół i stały się niekonkurencyjne. Z drugiej strony mamy państwa, które głodują. To szaleństwo.

 

Rywalizacja może przynosić profity. Mobilizuje, zagrzewa do pracy, sprawia, że osiągamy lepsze wyniki…

Konkurencja jest OK na meczu koszykówki. W pracy nas ogranicza, bo myślimy o tym, kto nas oszuka albo okradnie zamiast o współpracy. Istnieje strategia biznesowa błękitnego oceanu i… czerwonego oceanu. Wynikają z nich dwie różne postawy przedsiębiorcy. Propagatorzy nowego myślenia w biznesie mówią „zamiast walczyć w krwawych wodach czerwonego oceanu, możesz odnaleźć przestrzenie tego błękitnego, pełnego szans, spokoju i zasobów”. Zamiast stylu działania wygrana-przegrana, można przyjąć w pracy styl wygrana-wygrana. Jeśli ktoś sięga po jakieś zasoby, nie walczmy z nim o nie, pozwólmy mu wygrać, a sami sięgnijmy po inne i też wygrajmy. Wystarczy rozejrzeć się i je dostrzec.

 

Piękne słowa. Jak to się ma do praktyki?

Gdyby ktoś 10 lat temu powiedział, że zdobędzie miliard potencjalnych klientów, nie opuszczając swojego mieszkania czy krzesła, wzięlibyśmy go za wariata. A dziś… każdemu z nas codziennie takich klientów dostarcza facebook. To tylko przykład nowoczesnych możliwości. Nie jesteśmy ograniczeni geograficznie, a dzięki technologii możemy poszukiwać klientów czy projektów poza miejscem naszego zamieszkania. Strategia błękitnego oceanu otwiera nas na biznes, satysfakcję z pracy i na zarabianie zarazem.

 

Zaznałeś tego na własnej skórze?

Zaznałem. Po 15 latach pracy jako menadżer w branży Hi-Tech chciałem zacząć zarabiać jako trener. Dopóki bałem się konkurencji i pracowałem samodzielnie, trzęsąc się ze strachu, by klienci nie odeszli do innego coacha, nie odnosiłem sukcesów. Ale potem zmieniłem filozofię i zacząłem wyznawać zasadę wygrana-wygrana. Mówi się „zwyciężaj siłą zwycięstwa”. Oznacza to, że jeśli połączysz się ze swoim dotychczasowym konkurentem, znajdziecie sposób na współpracę, dzięki której i ty wygrasz i on też, to otrzymacie znacznie więcej, niż sumę dwóch wygranych. W wyniku synergii twojej i jego siły pojawi się trzecia dodatkowa. Jednym słowem, w nowoczesnym biznesie 1+1 = więcej niż 2.

 

Jak doświadczyłeś istnienia tej dodatkowej, trzeciej siły, gdy przestałeś rywalizować?

Wykreowaliśmy z innymi trenerami program znacznie bogatszy niż byłby w stanie stworzyć każdy z nas oddzielnie. Zmieniliśmy postawę umysłu wobec naszej współpracy. Mogliśmy dzięki niej dzielić się ze sobą doświadczeniami, a i pomysłami na pozyskanie klientów bez lęku, że jeden ukradnie coś lub kogoś drugiemu. Każdy z nas w swoim biznesie wzrósł i byliśmy kimś więcej niż sumą kilku pojedynczych osób. Musieliśmy pojąć, że jest znacznie więcej chętnych klientów, niż jesteśmy w stanie zmieścić w grafikach. Gdy się pomyśli na spokojnie, staje się to oczywiste. Wkrótce mieszkając w Izraelu zacząłem trenować klientów w Singapurze. Przez Skype’a. Stary koncept głosi, że trzeba jeździć do różnych miejsc, żeby szukać tam pracy. Nieprawda. Można siedzieć w domu na krześle i otwierać nowy rynek na antypodach. Po kosztach kilkaset razy niższych niż dawniej.

 

Współpracować, a nie rywalizować. Co jeszcze możemy zmienić w swojej postawie, żeby osiągnąć zadowolenie z wykonywanego zajęcia, a przy okazji też zarobić godziwe pieniądze?

Nowy paradygmat biznesowy mówi, że zasada 1+1 = więcej niż 2, nie dotyczy tylko dochodów. W Izraelu na przykład zaczęły powstawać tzw. firmy społecznej ekonomii. Mają więcej niż jeden podstawowy cel. Mierzą sukces nie tylko stanem konta, ale też tym, jak ich produkt czy usługa przysłużyły się lokalnej społeczności. Pomoc ogółowi staje się dziś coraz cenniejszą wartością. Czasem warunkiem, by firma mogła być szanowana.

 

Firma, która nie przysłużyłaby się grupie ludzi, nie utrzymałaby się na rynku. Masz na myśli jakąś szczególną pomoc?

Czasem wystarczy, by twoja praca nie krzywdziła środowiska. Gdy organizujesz biuro w sposób „zielony”, używasz papieru z recyclingu lub pracujesz na dokumentach elektronicznych, pomagasz wszystkim, dbając o ekologię. O taką chodzi pomoc. Znam restaurację, która zatrudnia nastolatków z różnymi niepełnosprawnościami, którym trudno znaleźć pracę. Google wymaga od swoich pracowników spędzania kilu godzin miesięcznie na pracy w wolontariacie. Znam też ciekawą firmę Waka-Waka, produkującą ładowarki do komórek na wbudowaną w nie baterię słoneczną. Kupując egzemplarz płacisz za swój i automatycznie za drugi, który przekazywany jest krajom funkcjonującym bez prądu. Nawet jeżeli ktoś nie ma tam komórki, bateria się przyda, bo jest w stanie przez całą noc emitować światło latarki. W wielu krajach brak światła uniemożliwia ludziom wyjście z biedy. Latarka zaś umożliwia im naukę w nocy, kiedy nie musza pracować.

 

Innowacyjny, charytatywny pomysł. Czy dochodowy?

Zdecydowanie tak. Wiele osób kupowało te ładowarki dla sprawy. Jedna była warta 25 dolarów, ale ludzie woleli zapłacić 50 za dwie, bo stała za tym większa idea.

 

Skoro nowy paradygmat przedsiębiorczego myślenia oparty jest o wyższe wartości, można powiedzieć, że za pośrednictwem FreshBiz uczysz duchowości biznesu…?

Nie możemy już mierzyć naszej wartości na podstawie tego, ile posiadamy, jak duży jest nasz dom i jaki fajny samochód. Niestety takie wzorce myślenia wbudowano nam jeszcze za czasów rewolucji przemysłowej, a teraz są wzmacniane reklamą telewizyjną. Efekt? Kupujemy rzeczy, których kompletnie nie potrzebujemy. Przestajemy się wręcz orientować, co nam tak naprawdę niezbędne. Taki model potrzebuje zmiany. Jeśli pod sformułowaniem duchowość rozumiemy bycie w zgodzie z wyższymi wartościami podczas wykonywania pracy, jak dbałość o naturę czy pomoc potrzebującym, to tak. Nowy paradygmat przedsiębiorczego myślenia, który wykładam, można nazwać duchowym. Ciekawe jest też, że zwyczajnie opłaca się go przyjąć. Coraz częściej bowiem inwestycje w ochronę środowiska czy w osoby niepełnosprawne, zwracają się w postaci dochodu. Bo chcemy wydawać pieniądze na coś, co nie tylko zaspokaja nasze potrzeby, ale też służy innym. Chcemy poczuć się dobrymi ludźmi.

 

Czy minimalizm jest elementem nowego paradygmatu myślenia o pieniądzach i sprawach materialnych?

W pewnym sensie. Dziś np. coraz trudniej o poczucie szczęścia i sukces, prowadząc lub będąc zatrudnionym w firmie, liczącej np. 3000 pracowników. Firmy w przyszłości będą liczyły 2-5 osób, bo tylko w takich będziemy mogli się spełniać. Pracując w małym biznesie jesteś w stanie więcej z siebie dać i więcej wziąć dla siebie. Oczywiście super, jeśli potrafisz zarządzać setką tysięcy osób, tylko czy ty tego potrzebujesz? Co z tego masz? Ciekawi cię taka praca? We FreshBiz lansujemy model biznesowy, w którym nie ma zatrudnionych pracowników, ale są konsultanci z różnych dziedzin, z którymi można współpracować na partnerskich zasadach.

 

Nowe zasady zachowania się na rynku pracy opierają się na starych, zapomnianych wartościach?

To nie są wartości zapomniane, ale dotyczące tego wszystkiego, co teraz krytyczne i trzeba się tym zająć. Niepotrzebny stres, zanieczyszczenie środowiska, niesprawiedliwość społeczna mogą nas doprowadzić do samozniszczenia i ludzie są tego coraz bardziej świadomi. Jeśli przestaniemy ukręcać głowy konkurencji i będziemy gotowi powiedzieć sobie, że w pierwszej kolejności czynimy dobro, stanie się to niczym przysięga lekarska.

 

Myślę, że niełatwo z dnia na dzień uwierzyć w nowe reguły gry…

Jesteśmy istotami nawykowymi, nie lubimy zmian. Mówi się, że najtrudniej jest odwrócić rzeczy, których nauczyła nas przedszkolanka, bo są z nami najdłużej. Naszych zachowań w biznesie i pracy nauczyliśmy się właśnie wtedy. Gdy w naszym życiu pojawiły się pierwsze gry. Przecież esencją Chińczyka czy Monopolu był przekaz, że aby zwyciężyć, musimy prześcignąć czy zniszczyć przeciwnika. Zaczęliśmy funkcjonować w świecie zgodnie z tamtymi naukami. FreshBiz skupia się na ich zmianie.

 

Jakie są zasady tej gry?

Musisz w 90 minut dostać się do Strefy Zwycięzców. W trakcie definiujesz, czym tak naprawdę jest dla ciebie zwycięstwo. Musisz najpierw zidentyfikować swoje podstawowe przekonania, dotyczące biznesu czy pracy i odnaleźć te ograniczając np. „skoro od 15 lat pracuję w jednym zawodzie, nie mam szansy być dobrym w żadnym innym”, „nie mam wystarczająco pieniędzy, by otworzyć własną działalność” albo „nie jestem wystarczająco inteligentny, sprytny, by awansować… robić to, co kocham… wymyślić dobry pomysł na własną firmę”. Własne działalności nie wymagają już milionów dolarów, by wystartowały. Istnieje dziś wiele nowych na to sposobów. Trzeba ich szukać „poza schematem”.

Nie można uczyć wszystkiego, bo wiedzy jest za dużo.

Ludzie poszukujący pracy, często dziś słyszą, że aby nie utonąć, muszą pomyśleć innowacyjnie i „poza schematem”. Wielu to przeraża. Bo chcą mieć zwykłą pracę, święty spokój…

Bronią się przed zmianą myślenia i pragną, by wszystko było po staremu. Już nie będzie. Jesteśmy tak wychowani, żeby się dopasować, iść głównym nurtem, do szkoły, potem znaleźć pracę i utrzymać ją. Coraz rzadziej ziszcza się taki scenariusz. Sam FreshBiz nie uczy myślenia poza schematem, nie mówi też jak zbudować firmę krok po kroku. Uczy natomiast obierania właściwej postawy umysłu, dzięki której jesteśmy w stanie dostrzec wokół tony możliwości. Jeśli myślisz, że nie odniesiesz sukcesu, to tak właśnie będzie. Jeżeli myślisz, że go jednak odniesiesz, to też będziesz miał rację. Gdy sobie powiesz, że jest wiele możliwości, pozostanie je zobaczyć. Już sama taka postawa powoduje kreatywne myślenie i szukanie „poza schematem”. Jeżeli wiem, że istnieje dla mnie wiele szans, a nie idę za żadną, znaczy, że nie widzę wystarczająco. Ludziom umykają czasem sprzed nosa oczywiste możliwości, a oni nie są tego nawet świadomi.

 

Żeby zobaczyć cud, trzeba mieć odpowiednie oczy…

Jako coach widzę, że myślenie innowacyjne brzmi interesująco dla ludzi, ale bywa, że nie mają oni pragnienia i motywacji poświęcać wiele dla sukcesu „po nowemu”. Czasem mówią „chcę tego!”. Fajnie, że chcesz, ale czasem, jeśli dwa twoje pragnienia stoją ze sobą w sprzeczności, to jednego z nich zawsze chcesz bardziej. Sukcesu, ale też świętego spokoju. Pragniesz dostatku i obfitości, ale nie chcesz zapłacić ceny za ich stworzenie. Takie postawy wśród graczy FreshBiz wciąż się przewijają.

 

Pomagasz ludziom zmieniać nawyki myślenia nabyte jeszcze w szkole. Co z tymi, którzy teraz do niej uczęszczają?

System edukacji w Polsce pewnie nie jest inny od systemów w innych krajach. Musi się zmienić w bardziej rozwijający i liberalny. Żeby dzieci w przyszłości poradziły sobie z pracą, przetrwaniem i rzeczywistością, zamiast mówić im co mają robić, trzeba dawać im narzędzia, by same podejmowały decyzje. To jest to, od czego zaczęliśmy rozmowę. Nie można uczyć wszystkiego, bo wiedzy jest za dużo. Ale można kształtować umiejętność sprawnego pojmowania. I taka zmiana się dzieje. Przestajemy powoli pogardzać tym, że nastolatki całymi godzinami grają na komputerze. Zaczynamy widzieć w tym szansę na wyszkolenie ich w pożytecznych zachowaniach i strategiach postępowania, które będą przystawać do współczesnych warunków. Mogłoby się wydawać, że na ziemi robi się ciasno, ale wciąż wystarczająco na niej miejsca dla wszystkich.

 

Co się dzieje z tymi, którzy zagrali partyjkę FreshBiz, zidentyfikowali ograniczające przekonania i otworzyli się na nowy punkt widzenia?

Nie tylko w pracy, ale w całym ich życiu ma szansę się wiele zmienić, ale pod jednym warunkiem. Że po partyjce FreshBiz zrobią coś inaczej niż dotąd. Bo jak mawiał Einstein „jeśli robisz wciąż to samo i w taki sam sposób, to spodziewanie się innych rezultatów jest czystym szaleństwem”.

 

Dziękuję za rozmowę.

 

Joshua Weiss – jeden z najpopularniejszych dziś coachów finansowych na świecie, wielbiciel wysokich technologii, ekologii i zdrowia. Mieszka w Modiin w Izraelu. Rozpropagował trzecią w historii po Monopolu i CashFlow globalną grę finansową – FreshBizz. Wykładowca na warszawskich Warsztatach Mistrzów w marcu tego roku.

 

Gra Monopoly zbudowała wczesny kapitalizm. Wiele lat później Robert Kiyosaki stworzył CashFlow, które promowało samodzielność, inicjatywę i korzystanie z okazji. FreshBiz to kolejny krok naprzód. Uczy nas nie szukać, ale kreować okazje i to wcale nie samodzielnie, ale we współdziałaniu z naszymi potencjalnymi konkurentami. Namawia do wychodzenia poza utarte reguły i rozwija kreatywność.

 

Wywiad ukazał się w miesięczniku „Zwierciadło”