KOGNITYWISTYKA

Skok na intelekt Einsteina

Po 50-tce stajemy się mistrzami podejmowania dobrych decyzji, wnioski wyciągamy szybciej i są one trafniejsze niż konkluzje 30-latka. Lepiej panujemy nad emocjami. Tyle oferuje upływający czas. Ale też i zabiera.


Platforma internetowa BrainMax.pl. Migają kolorowe ikonki, zapraszając do rozpoczęcia treningu. Mogę wybrać sobie ćwiczenia zwiększające koncentrację, poprawiające pamięć, szybkość przyswajania informacji albo… uświetniające moją komunikację. Opracowali je naukowcy z Uniwersytetu Jagiellońskiego. Jeśli cierpię na ADHD, znajdę tu grę „leczniczą”. Do wyboru mam również fitness dla szarych komórek, który pozwoli mi myśleć logiczniej. Program treningowy na podstawie tego jak gram, dopasowuje się idealnie do mojego zaawansowania i optymalizuje tempo pozytywnych zmian. Przechodzę na coraz wyższe poziomy. Są emocje! Elastyczność gry sprawia, że wcale się nie nudzę. Jeżeli będę regularnie ćwiczyć – codziennie przez minimum 30 dni, odczuję wyraźną poprawę i może wreszcie wygram z kimś w szachy. A jeśli po miesiącu zdecyduję się kontynuować granie, awansuję, bo duża szansa, że zacznę wkrótce pracować szybciej, swobodniej i wydajniej.

Natykam się w sieci na serwis neurogra.pl, opracowany przez uczonych ze Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej w Warszawie. A tu… niespodzianka. Dowiaduję się, że m.in. obok koncentracji, szybkości kojarzenia i refleksu ćwiczyć mogę dwa rodzaje pamięci. Podręczną, która pomoże mi wykonywać z uwagą kilka czynności na raz, niczym osławiony w dowcipach makijaż na światłach, oraz pamięć krótkotrwałą, która umożliwi mi gładkie uczenie się np. japońskiego. Oferta szeroka. Fitness dla mózgu ucznia, pracownika, no i seniora. Tak, jak w Nordic Walking buduję stopniowo i niepostrzeżenie subtelną masę mięśniową, tak samo tutaj – pod warunkiem systematyczności – mogę zbudować krok po kroku potęgę swojego intelektu. A jeszcze nie tak dawno temu uważaliśmy, że wraz ze skończeniem liceum rozwijanie nowych zdolności umysłowych staje się niemożliwe.

 

Moc pod siwym włosem

Pod koniec XX wieku uważaliśmy, że z wiekiem nasza pamięć, refleks i umiejętność skupiania uwagi skazane są na pogarszanie się. Ale kilka lat temu naukowcy zmienili zdanie. Wraz z odkryciem, że mózg jest plastyczny przez całe życie, otworzyły się szerokie perspektywy dla starzejącego się społeczeństwa i tzw. „siwiejącej Europy”. Jak wyjaśnia psycholog Alicja Leszczyńska z Uniwersytetu Jagiellońskiego, neuroplastyczność oznacza zdolność mózgu do zmiany pod wpływem nabywanych doświadczeń:

– Do pewnego momentu uczeni sądzili, że rozwój układu nerwowego ustaje w okresie dojrzewania i od tego momentu potencjał naszego umysłu jest określony i niemodyfikowalny. Ale niedawne badania pokazały, że u dorosłego wciąż tworzą się połączenia nerwowe, a te już istniejące przekształcają się – mówi. –  Co z tego wynika? Londyńscy taksówkarze, którzy na co dzień przetwarzają wiele informacji przestrzennych, mają powiększony hipokamp. Ich orientacja przestrzenna w każdym innym miejscu okaże się nadzwyczajna. I – podobnie jak oni – każdy może ją w dorosłym wieku wyćwiczyć. Zmiany w obrębie kory mózgowej zaobserwowano zaś u dwujęzycznych oraz u grających na instrumentach muzycznych. Takie osoby silniej niż inne odbierają wrażenia zmysłowe, także lepiej planują i zapamiętują. Nawet jeśli zaczęły grać w dojrzałym wieku.

Okazało się, że pod wpływem doświadczenia możliwa jest również zmiana funkcjonowania narządów zmysłów. Np. Azjaci stale poszukujący pokarmu w morzu, widzą pod wodą dwukrotnie ostrzej niż inni. Tak więc wyćwiczyć możemy zarówno intelekt, jak i słuch, wzrok czy powonienie. I nie przeszkadza w tym siwy włos, który kojarzy się raczej ze słabnącymi zmysłami i trudniejszą percepcją nowego. Dziś nikogo już nie dziwi 60-latka ucząca się z powodzeniem pierwszego obcego języka albo 75-latek na kursie komputerów.

– Z wiekiem wzrasta nasza zdolność do wyciągania słusznych wniosków i coraz fantastyczniej analizujemy dane, by podjąć najlepszą dla nas decyzję – mówi neurokognitywistka Marta Wieczorek z warszawskiego oddziału SWPS, autorka serwisu neurogra.pl. – Nasz mózg jednak między 30. a 90. rokiem życia traci niemal 20 proc. masy, co w oczywisty sposób przekłada się na ubytki komórek nerwowych i połączeń między nimi. Zjawisko w dodatku przyśpiesza, gdy kończymy 50 lat. Trudno czasem to przyjąć, ale jest ono naturalnym procesem biologicznym. Nie znaczy to jednak, że jesteśmy skazani na bierne poddanie się upływowi czasu.

Wprawdzie trudno będzie nam zostać nagle Einsteinem, jednak mamy ogromny wpływ na szybkość i jakość procesu starzenia się intelektu oraz na nasze subiektywne poczucie bycia genialnym. Kolosalne znaczenie ma nastawienie. Już sama świadomość, że możemy rozwijać nasz umysł nawet po 90-tce sprawia, że podejmujemy częściej umysłowe wyzwania i faktycznie stajemy się coraz sprawniejsi.

 

Sport to błyskotliwa przyszłość

Wydawałoby się, że to rozwiązywanie logicznych łamigłówek pomoże nam najbardziej w utrzymaniu świeżego umysłu po 50-tce. A to wcale nieprawda. Rozwiniemy intelektualne skrzydła tym szerzej im częściej będziemy dogadzać swojemu ciału, uprawiając sport: – Aktywność fizyczna to numer jeden dla naszych szarych komórek – mówi Anna Wieczorek. – Podczas wysiłku fizycznego mózg produkuje nieocenione białko BDNF (ang. brain-derived neurotrophic factor), które w nieprawdopodobny sposób podtrzymuje wzrost nowych komórek nerwowych. Uprawiając jogging czy pływanie mamy zwiększone możliwości poznawcze w każdym niemal aspekcie. Lepiej nam idzie nauka, mamy szybszy refleks, sprawniej rozumujemy.

Ciekawostka. Oglądanie sportu w telewizji lub słuchanie transmisji meczu w radio sprawia, że nasz mózg przyspiesza niczym Ferrari. Leniwe śledzenie meczu z kanapy to wprawdzie wykpiona w wielu serialach strata czasu, ale w rzeczywistości – doskonała gimnastyka umysłu. Badacze z Uniwersytetu w Chicago doszli do wniosku, że przyglądanie się wydarzeniom sportowym, czy choćby przysłuchiwanie się rozmowom o nich aktywizuje szczególnie rejony mózgu odpowiedzialne za planowanie i kontrolowanie. Interesujące, że tylko u tych osób, które znają zasady uprawiania dyscypliny, na temat której toczy się rozmowa.

Nie jest też złym pomysłem nauczyć się żonglować. Bo regularne przerzucanie trzech piłeczek zmienia architekturę mózgu, wpływając na usprawnienie komunikacji między różnymi jego rejonami. Dzięki temu nasze wszystkie intelektualne aktywności mają szanse przyśpieszyć. Powstrzymamy też w ten sposób proces kurczenia się naszego mózgu. Zespół pod kierownictwem Jana Scholza z Uniwersytetu Oksfordzkiego udowodnił, że regularna żonglerka zwiększa objętość tzw. istoty białej w mózgu aż o 5% i zmiana ta jest trwała.

 

Uśmiechnięci razem po rusztowaniach

Gdy na początku wieku ogłoszono, że nawet w dojrzałym wieku można stawiać w mózgu kolejne, nowe „rusztowania” pod kolejne umiejętności umysłu, ale też po to, by myśleć i działać szybciej, nastąpił prawdziwy szał. Potrzeba „rozpędzenia” okazała się w naszej kulturze tak duża, że wartość całego rynku oprogramowania tzw. brain fitness sięgnęła pięć lat temu na świecie aż trzystu milionów dolarów! Niestety nie wszystkie platformy internetowe okazały się wiarygodne. Część z nich oferuje komercyjne gry, których wpływ na nasze funkcje poznawcze nie jest zmierzona ani poparta naukowo.

Od dekady również rozkwita gałąź przemysłu farmaceutycznego, oferująca leki na przyspieszenie reagowania, rozjaśnienie myśli czy usprawnienie nauki. I bynajmniej nie chodzi o suplementy, ale chemię, która zagościła na stałe w niezbędniku niejednego inteligenta. O zgubnych skutkach ubocznych działania tych leków mówi się coraz częściej. I coraz częściej zwraca uwagę na znacznie prostsze, naturalne i całkiem bezpieczne dla zdrowia sposoby na wigor umysłu.

– Czasem nie doceniamy tak dostępnych metod na jego stymulację, jak spotkania towarzyskie – mówi neurokognitywistka Anna Wieczorek. – Uczestniczenie w życiu społecznym i utrzymywanie dobrych relacji wprawia nas w dobrostan, tworząc dla rozwoju umysłu warunki najlepsze z możliwych. Kontakty z innymi i rozmowy dają bowiem nie tylko intelektualną inspirację, motywację i wsparcie, ale też wpływają na wydzielanie hormonów mózgowych, gwarantujących dobry nastrój.

A badania naukowe wykazały, że dobry humor usprawnia intelekt w przeciwieństwie do stanów depresyjnych, które hamują rozwój szarych komórek. Przygnębione osoby wolniej reagują, myślą i mają problem z pamięcią. Coraz więcej jest też doniesień o tym, że im sprawniejsi jesteśmy intelektualnie, tym dłużej żyjemy. Lenistwo, niechęć do uczenia się nowych rzeczy i brak aktywności odbijają się na naszym zdrowiu. Znacznie lepszą i zdrowszą postawę przyjął Albert Einstein, który zanim złarł w wieku 76 lat, zawsze powtarzał: „Mając dwadzieścia lat myślałem tyl­ko o kocha­niu. Ale potem… kochałem już myśleć”.

 

 Mózg kocha dobre restauracje

 Radzi dietetyczka Monika Areczuk

  • Jedzenie ryb morskich 2 razy w tygodniu usprawnia intelekt nawet o 10%. Wegetarianie mogą zjadać odpowiedzialne z a to kwasy tłuszczowe z grupy omega wraz ze świeżo tłoczonym olejem lnianym, awokado i suplementami pochodzenia roślinnego.
  • Prawidłowe funkcjonowanie układu nerwowego warunkują witaminy z grupy B, zwłaszcza B1 i B12. Znakomitym źródłem pierwszej są nasiona roślin strączkowych, orzechy, słonecznik, ryby, wieprzowina, warzywa i owoce. Bogatym źródłem B12 jest chude mięso, ryby, jaja, podroby i ser.
  • Warto regularnie zjadać węglowodany złożone, jak kasze, brązowy ryż, mąka z pełnego przemiału czy rośliny strączkowe. Dzięki nim poziom glukozy w organizmie utrzymuje się na właściwym poziomie, co znacząco wpływa na koncentrację.
  • Uzupełniajmy dietę w produkty zawierające żelazo, poprawiające zdolność uczenia się. Duże jego ilości znajdziemy w zielonych roślinach liściastych, strączkowych, orzechach, owocach pestkowych i rodzynkach.
  • Ważnym dla pracy mózgu składnikiem jest cynk, który dostarczymy włączając do diety pestki dyni i kakao.
  • Witamina E pomaga się skupić, a występuje w o olejach roślinnych (słonecznikowym, kukurydzianym, sojowym), też w orzechach, mące pełnoziarnistej, jajach i brukselce.
  • Warto regularnie zjadać węglowodany złożone, jak kasze, brązowy ryż, mąka z pełnego przemiału czy rośliny strączkowe. Dzięki nim poziom glukozy w organizmie utrzymuje się na właściwym poziomie, co znacząco wpływa na koncentrację.
  • Uzupełniajmy dietę w produkty zawierające żelazo, poprawiające zdolność uczenia się. Duże jego ilości znajdziemy w zielonych roślinach liściastych, strączkowych, orzechach, owocach pestkowych i rodzynkach.

 

Cisza inteligentna i pamiętliwa

Naukowcy zbadali wpływ medytacji na pamięć. Praktykujący medytację oraz świadomą uważność wypadają znacznie lepiej w wynikach testów z pamięci percepcyjnej i pamięci krótkotrwałej, a także… mają wyższy współczynnik IQ. Codzienne siedzenie w ciszy pomaga oczyścić umysł z szumu informacyjnego, który obniża nasze zdolności poznawcze. Efekt odporności na nadmiar bodźców z otoczenia utrzymuje się długo po medytacyjnej sesji. Tym dłużej im regularniej praktykujemy. W medytacji, podobnie jak podczas snu, dochodzi porządkowania i hierarchizowania informacji, które do nas dotarły. Po zakończeniu „siedzenia” mamy jaśniejszy umysł i czujemy się wypoczęci.

 

 

Artykuł ukazał się w miesięczniku „Zwierciadło”